Przede wszystkim warto zaznaczyć, że tablica Ouija, to jedynie przedmiot – najczęściej kawałek tektury z nadrukiem liter. Sam w sobie nie ma żadnej magicznej mocy i niczym się nie różni od napisanego alfabetu na kartce papieru. Kluczową rolę odgrywa narzędzie, które reaguje na impuls energii, czyli planchette lub wahadełko oraz osoba posiadająca odpowiednią wrażliwość i predyspozycje mediumiczne.

 

 

Trochę historii

Wynalazcą tablicy Ouija był Elijah J. Bond, a patent został jemu przyznany w 1891 roku. Podobne tablice z alfabetem funkcjonowały jednak dużo wcześniej w środowiskach spirytystycznych, najpierw jako planchette – wskaźnik z przymocowanym ołówkiem, który umożliwiał pismo automatyczne, później jako talking boards – pierwowzór dzisiejszej tablicy Ouija, który umożliwiał duchom literowanie odpowiedzi.

Początkowo były one reklamowane jako gry towarzyskie – połączenie zabawy i kontaktów z duchami, które traktowano dość sceptycznie. Używano ich podczas spotkań z rodziną lub przyjaciółmi, jako ciekawostkę i rozrywkę.

Jednocześnie już na przełomie XIX i XX wieku zaczęły pojawiać się publikacje*, ostrzegające przed niekontrolowanymi eksperymentami spirytystycznymi. W książkach i pamiętnikach z tego okresu pojawiają się relacje osób korzystających z narzędzi do komunikacji ze światem duchów. Zarówno autorzy, jak i wspomniani przez nich uczestnicy seansów opisywali podobne sytuacje – byt odpowiadający podczas seansu twierdził, że jest konkretną zmarłą osobą, ale z czasem zaczynał podawać sprzeczne informacje. Odpowiedzi stawały się chaotyczne lub agresywne, pojawiały się komunikaty nakazujące żywym wykonywanie określonych czynności lub dalsze korzystanie z tablicy. Wspomniano też o zmianach atmosfery podczas seansu – pojawiało się nagłe uczucie niepokoju lub wrażenie bycia obserwowanym.

Z czasem część spirytystów zaczęła podchodzić do takich praktyk bardziej poważnie. Seanse przestały być niewinną zabawą, a zaczęły być traktowane jako kontakt z czymś, co niekoniecznie musi być do nas dobrze nastawione. W kolejnych dekadach tablica Ouija przeniknęła do popkultury, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli horrorów o opętaniach i nawiedzeniach.

Pojawia się więc pytanie – dlaczego tak się dzieje? Czy problem leży w tablicy, czy w tym, jak z niej korzystano?

 

 

Jak działa Ouija?

Kontakt ze światem duchów zwykle pojawia się dlatego, że wśród osób korzystających z Ouija znajduje się ktoś o zdolnościach mediumicznych – nawet jeśli nie jest tego świadomy. Duch lub inny byt nie porusza bezpośrednio planchette. Ruch wskaźnika powstaje raczej poprzez subtelny wpływ na ciało człowieka, który już znajduje się w fizycznym kontakcie z przedmiotem.

Sam ruch dłoni nie niesie jeszcze żadnej informacji. Gdyby planchette poruszał się po pustej powierzchni, wyglądałoby to jak przypadkowe przesuwanie przedmiotu. Dopiero obecność alfabetu pozwala zamienić ten ruch w system komunikacji. Alfabet na tablicy rozwiązuje więc jeden podstawowy problem – jak zamienić bardzo subtelne impulsy w język zrozumiały dla człowieka. Zamiast losowych ruchów dłoni, jak w przypadku planchette czy wahadełka, pojawia się możliwość pokazywania konkretnych odpowiedzi.

Jednym z najczęściej opisywanych problemów w relacjach spirytystycznych jest sytuacja, w której byt odpowiadający podczas seansu twierdzi, że jest konkretną zmarłą osobą, ale z czasem zaczyna podawać sprzeczne informacje. Zjawisko to pojawia się tak często, że w literaturze spirytystycznej zaczęto zwracać na nie szczególną uwagę. Powodem jednak nie jest sama tablica, lecz sposób, w jaki większość ludzi z niej korzysta.

 

 

Niebezpieczeństwo tablicy Ouija

Tablica Ouija nie jest zabawką, lecz narzędziem komunikacji ze światem duchowym. Współcześnie wiele osób podchodzi do niej absolutnie nieodpowiedzialnie, traktując ją jak tanią rozrywkę. Jej dostępność sprawia, że powstało przekonanie, że jest to narzędzie, z którego może korzystać każdy – bez odpowiedniej wiedzy, bez znajomości mechanizmu i bez ochrony.

Pierwszy błąd jaki ludzie popełniają przy korzystaniu z tablicy Ouija, pojawia się już na początku. Wiele osób zaczyna od pytań typu: „czy jest tu jakiś duch?” lub „czy ktoś mnie słyszy?”. Narzędzia takie jak Ouija, planchette lub wahadełko są z natury „otwarte”. Nie są ukierunkowane na konkretny byt ani konkretną energię. Jeśli więc ktoś wysyła ogólne zaproszenie do kontaktu, odpowiedzieć może praktycznie każdy byt znajdujący się w zasięgu takiej komunikacji.

Takie pytania nie dają człowiekowi żadnej kontroli. Osoba, zadająca takie pytanie nie określa z kim chce rozmawiać. W efekcie czego pierwszy byt, który nawiąże kontakt, zostaje automatycznie uznany za właściwego rozmówcę. Najbardziej oczywistą możliwością jest to, że odpowiada po prostu inny duch zmarłego człowieka. Jednak często są to byty, które zupełnie przypadkowo zareagowały na możliwość komunikacji. A należy też pamiętać, że to, co nam odpowiada, wcale nie musiało żyć.

Kolejny problem pojawia się w sytuacji, gdy planchette zaczyna się poruszać i wskazywać litery. Wtedy ludzie często zakładają, że odpowiada właściwy duch. Jeśli byt przedstawia się jako zmarły członek rodziny lub twierdzi, że ma dobre zamiary, wiele osób przyjmuje to bez żadnej weryfikacji.

Sam fakt otrzymania odpowiedzi nie jest dowodem na tożsamość rozmówcy. To, że byt twierdzi, że jest czyimś bliskim, nie oznacza, że nim jest. To, że deklaruje dobre intencje, nie oznacza, że mówi prawdę. To, że potrafi udzielić dobrej odpowiedzi na jedno pytanie, nie daje pewności, co do jego natury.

Jeśli nie wiesz, z kim rozmawiasz, to nie masz żadnego powodu, by ufać temu, co mówi.

 

 

Jeśli nie duch zmarłego… to co?

To, co najczęściej reaguje na wezwanie przez Ouija, to larwy i byty niższego rzędu ze strefy astralnej, czyli formy powstające z nagromadzonej energii emocjonalnej i psychicznej. Nie są pełnoprawnymi duchami ani świadomymi inteligencjami, ale mogą prowadzić rozmowy, reagować na uwagę, emocje i energię ludzi. Przypisuje się im skłonność do chaosu, zmyślania i podszywania się pod inne duchy. To właśnie te byty najczęściej udzielają komunikatów, które początkowo brzmią wiarygodnie, a z czasem stają się sprzeczne, absurdalne lub agresywne.

 

A czy istnieje prawdopodobieństwo, że odpowie demon?

Równie dobrze można zadać pytanie: „czy istnieje prawdopodobieństwo, że odpowie byt wyższego rzędu – demon, anioł, daimon, bóstwo lub inteligencja planetarna?”

Może, choć jest to mało prawdopodobne. Z punktu widzenia demonolatry – demony posiadają własną naturę, własną wolę i własne cele. Mogą wchodzić w kontakt z człowiekiem bez konieczności stosowania rozbudowanych rytuałów ceremonialnych. Nie oznacza to jednak, że zareagują na każde przypadkowe wezwanie ani na chaotyczne próby komunikacji. Jeśli ktoś siada przy tablicy i pyta: „czy jest tu jakiś duch?”, trudno oczekiwać, że pierwszą istotą, która odpowie, będzie Hades, Pazuzu lub Belial.

Warto powiedzieć jedną rzecz bardzo jasno – dla demonów przeciętny człowiek jest zazwyczaj mało interesujący i bezwartościowy. Z tego powodu znacznie częściej okazuje się, że komunikaty pochodzą od bytów znajdujących się bliżej poziomu człowieka, takich jak duchy zmarłych lub różne formy bytów astralnych.

 

Większość ludzi nie potrafi uzyskać stabilnej komunikacji, nawet jeśli używa Ouija albo wahadełka. Nie każdy ma naturalną wrażliwość na komunikację duchową. A jeśli ktoś jej nie ma, ruch planchette często jest przypadkowy, chaotyczny albo w ogóle się nie pojawia.

Bez odpowiedniej osoby, potrafiącej utrzymać kanał energetyczny, tablica pozostaje dokładnie tym, czym jest – kawałkiem tektury z literami.

 

~•~

*The Danger of Spiritualism – John G. Raupert, There Is no Death – Florence Marryat, Planchette; or, the Despair of Science – Epes Sargent

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *