Pan Wokulski – świeca sojowa
55,00 zł
Potrzebujesz kupić nowe rękawiczki, więc wybór sklepu jest jasny – wybierasz się razem ze swoją kuzynką Florentyną do sklepu „J. Mincel i S. Wokulski”. Wchodzicie do środka i już od progu uderza cię dymny zapach ekskluzywnego tytoniu. To jeden z panów po lewej wybiera właśnie cygara. Mijasz go, zostawiasz kuzynkę przy stoisku z zegarkami i idziesz w głąb sklepu. Na prawo ode drzwi, za kantorkiem, siedział Wokulski schylony nad rachunkami. Pan Ignacy Rzecki stał już na środku sklepu i zacierając ręce, witał cię z niskimi ukłonami. – Czy zastałyśmy pana Mraczewskiego? – Panie Mraczewski!… – pochwycił pan Ignacy. Po chwili z drugiego pomieszczenia przyszedł Mraczewski, w eleganckim garniturze, pachnący kadzielnicą i świeżo zaparzoną kawą. – Przyszłyśmy prosić pana o rękawiczki. – Numer pięć i pół – odparł i już trzymał pudełko, które mu nieco drżało w rękach pod wpływem twojego spojrzenia. – Otóż nie… – przerwałaś mu ze śmiechem. – Pięć i trzy czwarte… Już pan zapomniał! – Panno Izabelo, są rzeczy, których się nigdy nie zapomina – odparł subiekt. – Jeżeli jednak rozkazuje pani pięć i trzy czwarte, będę służył – odparł z uśmiechem.
Zapach: liście tytoniu, kakao i ziarna kawy arabskiej.
3 w magazynie
ewi_po –
Na pierwszy rzut nosa zapach ciepły i nieco słodki, najpierw najbardziej wyczuwalne są kawa i kakao. Kiedy świeca nieco postoi w temperaturze pokojowej, do reszty zapachów dołącza również tytoń, balansujący poprzedni, słodki zapach, dodając mu nieco bardziej wytrawnej nuty. W rezultacie powstaje wyważony, przyjemny zapach, którym można się otulić w chłodne dni i wieczory. Jeśli ktoś nie lubi bardzo słodkich zapachów, ta świeczka powinna przypaść do gustu. Myślę, że gdyby Stasiu faktycznie tak pachniał, to panna Izabela nie wahałaby się ani sekundy, czy z nim być czy nie.
Sprytnica –
Przyjemny zapach, który długo utrzymuje się w pomieszczeniu~ Kojarzy się z momentem otwarcia puszki ekskluzywnych, kawowych ciasteczek. Jeden z bardziej „dusznych” zapachów, aczkolwiek w pozytywnym znaczeniu – przy nim można poczuć jak gdyby faktycznie przebywało się w sklepie Wokulskiego 😀
gosia –
Świetnie wyważony zapach. Na zimno pachnie ciut słodko i korzennie, ale po zapaleniu pokazuje cały swój potencjał, a słodycz zostaje idealnie zrównoważona tytoniową nutą. Nie pachnie ani trochę kawiarnią (co sugerowałyby nuty kawy i kakao), tylko faktycznie pozwala się przenieść do nieco dusznego, pełnego aromatów sklepu korzennego.
curlypolarbear –
Lekko dymny, ale jednocześnie świeży zapach to niesamowity wynik połączenia tytoniu, kawy i kakao- sprawia ze nie można się oderwać🔥 Daje bardzo przytulne wrażenie i wprawia moją wyobraźnię w ruch, pozwalając mi przenieść się do świata Lalki. Zwłaszcza, gdy rano palę Pannę Łęcką, a wieczorem Stasia 😀
Julka –
Ten zapach nie spełnił moich oczekiwań. Wiem jak to brzmi i jest to moja najszczersza opinia, gdyż Wokulski zdecydowanie przebił moje najśmielsze przypuszczenia dotyczące jego faktycznego zapachu. Czytając w opisie, że świeca zawiera nutę tytoniu byłam szczerze przygotowana na ciężki zapach, niczym palarnia za szkołą lub na lotnisku. Trudno było mi wyobrazić sobie, jak Wokulski może być przyjemny. Wcześniej paliłam lżejsze zapachy, np. Romeo i Julię czy Łęcką. Opis sugerował dużo cięższą woń, całkowicie odstającą od świeżości poprzedniczek. I tutaj przechodzimy do sedna. Główną nutą zapachową jest czekolada. A tytoń nie nawiązuje do zapachu palonego peta, a liści rośliny. Przez co sama świeczka ma dość słodką woń. Zapach rzeczywiście jest wyrazisty na swój własny sposób. Mi przywodzi na myśl wnętrze poznańskiej kawiarni Republika Kakao, a mojemu chłopakowi przypomina o piernikach i choć dla mnie bliżej mu do murzynka lub brownie. Uważam, że z 5 zapachów, które aktualnie mam w kolekcji, Pan Wokulski jest moim numerem 1! Gdyby Klaudia tworzyła świece nawiązujące do dań, a nie postaci literackich, to ta świeca mogłaby mieć nazwę Mocha (napój kawa połączona z kakao). Słodko-gorzka mieszanka, która jakoś magicznie nadaje mi większej chęci do pracy przy komputerze i tarocie. Myślę, że po ten zapach za jakiś wrócę, jak go wypalę. Chyba poczułam się zachęcona do eksperymentowania również z cięższymi i wyrazistszymi zapachami oraz wyjścia z mojej strefy komfortu owianej lekkimi świeżymi kompozycjami. Jedna świeca, a ile przemyśleń. Jeśli zastanawiacie się, czy ją kupić, to zadam Wam pytanie: czy po pierwszej lepszej świeczce ze sklepu dochodziliście do takich przemyśleń i rozważań, jak ja po Wokulskim? Czy zwykła świeczka potrafiła wywołać w pokoju u Was taką wyjątkową aurę? Czy zwykła świeczka ze sklepu wywołała w Was głód i łaknienie kupienia więcej, bo była tak zajebista? Jeśli świeczka do Klaudii ma dostarczyć Wam tak wiele wrażeń, to nie polecam kupować. Będzie więcej świeczek dla mnie ^^
Anna –
Otrzymałam próbkę tego zapachu w formie wosku – uroczej trumienki ;). Gdy wybierałam świece do mojego pierwszego zamówienia, pan Wokulski nie był moim pierwszym wyborem. Pomyślałam: „ot, kawa”, wiadomo jak będzie pachniał. Mimo, iż lubię woń kawy, na początek wolałam wybrać coś bardziej oryginalnego. Jak dobrze, że w paczce znalazłam ten wosk! Gdyby nie on, przegapiłabym świecę, która chyba stanie się moją ulubioną w ofercie (póki co ;)). Fakt – to kawa. Jednak zapach nie jest płaski, rzeczywiście czuć w nim też słodycz i dymne nuty tytoniu. Jest dość ciężki ale nie przytłaczający. Mocno czuć go w pomieszczeniu. Ma w sobie coś eleganckiego. Na pewno zakupię też dużą świecę :).
Midnight Meadow –
Idealny męski taki dostosowany do swoich czasów. Taki jest Pan Wokulski. Nuty tytoniowe zdecydowanie grają tu pierwszą rolę. Polecam
gosiasamo –
Tak musiał pachnieć sklep kolonialny Rzewuskiego- taki komentarz wygłosił chłop, który nie czuje większości zapachów. To powinno wystarczyć za całą recenzję 🤣
Julka –
Przepiękny zapach, który pozwala przenieść się do świata „Lalki” Prusa. Bardzo serdecznie polecam wszystkim, nie tylko wielbicielom tego dzieła literackiego!